Wrocławska prokuratura w lipcu tego roku podjęła decyzję o przedstawieniu zarzutu wyłudzenia ponad 100 tysięcy złotych nadpłaconego podatku VAT jednemu z wrocławskich adwokatów. Decyzję podjęto, zarzutu jednak nie postawiono. Mecenas twierdzi, że cała sprawa to zemsta prokuratorów.
Zemsta za to, że pani mecenas prowadzi kontrowersyjną sprawę, w związku z którą ukarano kilku wrocławskich prokuratorów.
Postępowanie w sprawie wrocławskiej spółki budowlanej, w zarządzie której zasiadała pani adwokat, zostało przeniesione kilka dni temu z Prokuratury Rejonowej Wrocław Fabryczna do prokuratury w Opolu. Wniosek o przeniesienie sprawy złożyła w sierpniu 2001 roku w Prokuraturze Krajowej pani mecenas. Jej zdaniem postępowanie we Wrocławiu było prowadzone tendencyjnie.
W obawie o stronniczość
Adwokat mówi, że o tym, iż prokuratura rejonowa Wrocław Fabryczna posiada materiały, które zamierza wykorzystać przeciwko niej dowiedziała się w sierpniu 2001 roku od szefa Okręgowej Rady Adwokackiej we Wrocławiu. Wtedy postanowiła wysłać pismo do Prokuratury Krajowej. Napisała między innymi, że cała sprawa to akt zemsty za jej działania związane ze sprawą zgwałcenia 15-letniej Małgorzaty K. w podoławskich Miłoszycach.
- W prokuraturze rejonowej Wrocław Fabryczna żaden adwokat nie został ukarany w związku ze sprawą miłoszycką – stwierdził tymczasem szef prokuratury rejonowej Zbigniew Kępa. – Sprawę spółki budowlanej traktowaliśmy w sposób obiektywny, jak każdą inną. Nie może tu być mowy o żadnej stronniczości.
Prokuratura Apelacyjna we Wrocławiu zadecydowała jednak o przeniesieniu sprawy do Opola.
Za Miłoszyce!
Pani adwokat zasłynęła we Wrocławiu przy okazji najbardziej bulwersującej zbrodni, jaką w ostatnich latach zajmowała się prokuratura okręgowa. Chodzi o brutalny, zbiorowy gwałt w podoławskich Miłoszycach. Ofiarą była 15-letnia dziewczyna.
Pełnomocnikiem rodziców nieżyjącej Małgorzaty K. adwokat została w 1999 roku. Od początku zarzucała prokuraturze opieszałość i celowe opóźnianie śledztwa. Sprawę prowadziło pięciu prokuratorów.
Zaraz po objęciu pełnomocnictwa, w 1999 roku, adwokat złożyła w Prokuraturze Krajowej skargę na prokuratora, który zajmował się śledztwem. Zarzuciła Markowi J. uchybienia w prowadzeniu postępowania. Prokurator został ukarany dyscyplinarnie.
Na kolejnego prokuratora prowadzącego sprawę, także wysłała skargi do Prokuratury Apelacyjnej we Wrocławiu i Prokuratury Krajowej. W lutym 2001 roku Stanisław O. został zawieszony w obowiązkach służbowych. Postępowanie dyscyplinarne w jego sprawie jeszcze nie zostało zakończone.
Niewłaściwy nadzór nad sprawą był też jednym z powodów odwołania Marka Gabryjelskiego, prokuratora okręgowego w lutym 2001 roku. Na niego również mecenas złożyła skargę w Prokuraturze Krajowej.
Sprawa brutalnego zgwałcenia Małgorzaty K. trafiła już do sądu. Przewodniczący składu orzekającego zapowiedział, że jedyny z zatrzymanych sprawców, może odpowiadać za morderstwo, a nie za zgwałcenie, o co oskarżyła go prokuratura. O to m.in. walczyła pani mecenas.
Adwokat w zarządzie
Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez członków zarządu firmy budowlanej wpłynęło do prokuratury w 1997 roku. Złożył je dyrektor wrocławskiego banku, w którym spółka wykonywała prace remontowe. W lipcu 2001 roku prokuratura z Fabrycznej, która prowadziła postępowanie w sprawie wrocławskiej spółki, wydała postanowienie o przedstawieniu zarzutów właśnie pani mecenas prowadzącej sprawę miłoszycką. Jak się dowiedzieliśmy, chodziło między innymi o wyłudzenie ponad 100 tysięcy złotych podatku VAT. Do postawienia zarzutów jednak nie doszło.Dowiedzieliśmy się, że w ciągu ostatnich miesięcy mecenas kilkakrotnie była wzywana do prokuratury. Nie stawiała się jednak na przesłuchania. Adwokat utrzymuje, że jedyne wezwanie do prokuratury otrzymała półtora roku temu, pozostałe pisma do niej nie trafiły.
Zagarnięty vat?
Wrocławska adwokat była prezesem oraz wiceprezesem spółki. Przedsiębiorstwo wykonywało usługi konserwacyjne w zabytkowej siedzibie BRE Banku. Wystawiając fakturę za konserwację stolarki okiennej naliczono 22 procent podatku VAT. Należność odprowadzono do urzędu skarbowego. Okazało się jednak, że z tytułu usług konserwatorskich można uzyskać zerową stawkę podatku VAT. Prokuratura ustaliła, że pani adwokat w imieniu banku występowała o zwrot nadpłaconego podatku do urzędu skarbowego. Pieniądze, zamiast oddać bankowi, spółka budowlana zagarnęła jednak dla siebie.
Za długi
Adwokat twierdzi, że doniesienie o przestępstwie, które złożył w prokuraturze dyrektor banku, jest fałszywe. Kobieta zwróciła się do Prokuratury Apelacyjnej we Wrocławiu z wnioskiem o wszczęcie postępowania w tej sprawie. Pani mecenas utrzymuje, że to spółka została oszukana przez dyrektora banku. Do tej pory nie wypłacił przedsiębiorstwu ponad 600 tysięcy złotych za wykonane prace. Według relacji adwokata, kiedy firma domagała się zwrotu długu, to szef banku wyrzucił ją z terenu budowy i zagroził zniszczeniem spółki.
Bank nie płaci
Pani mecenas twierdzi także, że dyrektor zlecił jej reprezentowanie instytucji w urzędzie skarbowym, a później nie zapłacił jej za usługę.
Wtedy dokonała cesji własnych wierzytelności na spółkę budowlaną. Adwokat uważa, że zgodnie z prawem cywilnym spółka miała prawo dokonać tak zwanego potrącenia pieniędzy należących do dłużnika. O potrąceniu szef banku został poinformowany w specjalnym piśmie. W żaden sposób jednak nie zareagował.
Firma budowlana do tej pory dochodzi przed sądem cywilnym swoich praw. Sąd pierwszej instancji nakazał bankowi wypłacenie pieniędzy przedsiębiorstwu. Przedstawiciele instytucji odwołali się jednak od wyroku.
Jeśli opolska prokuratura postawi zarzut pani mecenas, niewykluczone, że zostanie wobec niej wszczęte postępowanie dyscyplinarne. To może skutkować nawet zawieszeniem jej w obowiązkach zawodowych.
Autor artykułu: Renata Grochal