Karola pobili krótkowÅ‚osi. Za to, że jest dÅ‚ugowÅ‚osy. Czasem taki powód wystarczy. MaÅ‚gorzata wolaÅ‚aby, żeby jej dziecko miaÅ‚o wiÄ™cej miejsca do zabawy. Marzy o wielkim parku, huÅ›tawkach i czystych piaskownicach. A handel – jak to handel – kwitnie.
Nowy Dwór to dzielnica ruchliwa, pełna ludzi. Nie ma nic wspólnego z tak zacisznymi zakątkami naszego miasta jak Biskupin czy Sępolno. Niektórzy twierdzą też, że nie jest to miejsce najbezpieczniejsze. Inni twierdzą, że ich osiedlu nic nie brakuje. A najmłodsi? Oni mają trzepaki. I nie narzekają.
Ryzykują długowłosi
- Na Nowym Dworze nie czujÄ™ siÄ™ zbyt bezpiecznie – mówi Karol. – Dlaczego? Ponieważ zostaÅ‚em tu pobity.
Karol wracał wieczorem od swojej dziewczyny. Okolica był prawie pusta.
- SkrÄ™ciÅ‚em za blok i wszedÅ‚em prosto na nich – opowiada napadniÄ™ty chÅ‚opak.
Było ich pięciu, może sześciu. Karol nie pamięta dokładnie. Pamięta natomiast, że się im wyraźnie nie spodobał. Miał długie włosy. Grupa, którą napotkał nie miała włosów prawie wcale.
Wszyscy jak jeden mąż byli ogoleni na bardzo, bardzo krótko. Ubrani w sportowe ciuchy wyglądali na tzw. pseuokibiców.
- Najpierw mnie wyzywali – mówi dalej Karol.
Potem przeszli do czynów. Jeden z nich – ten najbardziej agresywny – uderzyÅ‚ Karola w twarz. KtoÅ› inny kopnÄ…Å‚ go w brzuch.
- PrzewróciÅ‚em siÄ™ – opowiada napadniÄ™ty. – Kilku z nich kopnęło mnie kilka razy. WolaÅ‚em siÄ™ nie podnosić.
Na tym się skończyło. Napastnicy krzyczeli jeszcze chwilę i odeszli.
- PodniosÅ‚em siÄ™, otrzepaÅ‚em ubranie, wytarÅ‚em krew z rozciÄ™tej wargi i poszedÅ‚em do domu – wspomina Karol. – Co mogÅ‚em zrobić?
Więcej placów zabaw!
- Irytuje mnie, że na Nowym Dworze jest za maÅ‚o zieleni i miejsc do zabawy robotyka dla dzieci – mówi MaÅ‚gorzata, siedzÄ…cÄ… na Å‚awce razem ze swoim dwuletnim synkiem Mariuszem.
Dzieci potrzebują zieleni. Lubią huśtawki, piaskownice, drabinki.
- Tego wszystkiego tutaj nam brakuje – skarży siÄ™ mÅ‚oda mama.
Gdzie niegdzie stają jakieś huśtawki, trafi się nawet karuzela. Ale to rzadkość. A nawet te, które istnieją nie są najpiękniejsze.
DominujÄ… trzepaki. Cóż… jak siÄ™ nie ma co siÄ™ lubi to siÄ™ lubi co siÄ™ ma. Nie ma co wybrzydzać.
Dzieci nie marudzą. Pewnie nie wiedzą nawet, że ich podwórko mogłoby być ładniejsze.
- Podobno w naszej okolicy ma powstać wielki park – mów MaÅ‚gorzata. – Już od kilku lat sÅ‚yszÄ™ o takich projektach. Niestety jak na razie musi nam wystarczyć tych kilka drzew.
Handel kwitnie
- Ja lubiÄ™ mojÄ… dzielnicÄ™ – mówi pan Andrzej Maszkiewicz, emeryt. – Mieszkam tu od wielu lat. Niczego mi tutaj nie brakuje.
Na Nowym Dworze na pewno nie brakuje handlowców. Jest hala Strzegomska, są małe, lokalne sklepy.
W tej części miasta kwitnie też handel najdrobniejszy z możliwych. Przy ulicy Strzegomskiej roi się od ludzi sprzedających ubrania i różne inne przedmioty.
Wszystko odbywa siÄ™ jak przed dziesiÄ™ciu laty – swetry, spodnie i kurtki wiszÄ… na pÅ‚otach, towar sprzedawany jest wprost z kartonów.
Kto wie, może to sposób na przyszłą fortunę. Być może. Bardziej jednak prawdopodobne jest to, że handlujący tu ludzie starają się jakoś związać koniec z końcem.
Autor artykułu: (TK)